Archiwum

Archiwum kategorii ‘Sceptycyzm i Krytyczne Myślenie’

Wiedza ochrania, niewiedza zagraża

październik 6, 2009 Paweł Seldon 1 comment

Po przedstawieniu na blogu, w tym wpisie Astrologia jako metoda terapeutyczna
tego, że astrologia jest wykorzystywana na różne sposoby znalazł się subtelny wpis pewnej przeciwniczki racjonalizmu i empiryzmu.

Jednym ze sposobów wykorzystania astrologii jest umniejszanie winy za swoje złe zachowania. Kolejną sprawą jest, że wierząć w gazetowny horoskop postępujemy według jego wskazówek, a nie zaś kierując się osobistym doświadczeniem i wiedzą.

Od kąd przestałem wierzyć w horoskop i odrzuciłem mem jaki przekazywał poczułem, że prawdziwość horoskopu jest zależna od poziomu naszej wiary w niego. Kiedy przestałem wierzyć horoskop stracił rację bytu w moim życiu, a rzeczy w nim zawarte nie zgadzają się z tym kim jestem w rzeczywistości. Było to jakieś 18 lat temu, kiedy miałem 6 lat.

Do samej astrologii podchodzę ze sceptycyzmem, z takim samym z jakim podchodzę do wszystkiego co bazuje raczej na wierze niż zrozumieniu.

astromaria napisała:
Żałosna ignorancja. Nie będę nawet z tym polemizować, bo polemika z osobnikiem reprezentującym taką mentalność niczym nie różni się od polemiki z fundamentalistą religijnym.

Nie uważa pani, że to właśnie takie podejście zakrawa na fundamentalizm religijny ? Po przeczytaniu jednego postu, który nie zgadza się z pani przekonaniami na temat astrologii jest pani zdolna odrzucić całą resztę. Takie zachowanie nie świadczy zbyt dobrze o otwartości umysłu, który tu pani broni ? Ponadto komentarz pozbawiony jest choćby małego wyjaśnienia, jest jedynie oburzenie z powodu odmiennego zdania innej osoby.

Zadziwiające jest również zarzucanie mi ignorancji, gdy samemu odrzuca pani nowe idee i zdanie innych ludzi tak radykalnie, a faworyzuje te w które wierzy. Poziom naszego zrozumienia rzeczywistości jest zależny od poziomu chęci przyjęcia nowych koncepcji.

Nie uważam, że mam wyłączność na prawdę i wiem, że mogę się mylić i jeśli ktoś przedstawi mi rzetelną wiedzę popartą logicznymi argumentami, wtedy mogę przyjąć jego tok rozumowania.
Do tej pory jednak spotkałem wielu ludzi radykalnie odrzucających inne idee tylko dlatego, że nie zgadzają się z ich przekonaniami.

Oczekiwanie od innych, że będą wierzyć ci na słowo tylko dlatego, że w coś wierzysz jest nieracjonalne.
Należy zwrócić uwagę na to, że nie odrzucam wszystkiego ponieważ coś wydaje mi się niezrozumiałe.
Jeżeli powiem, że w coś nie wierzę to nie uważam, że to nie może być prawdą. Najprościej w świecie nie przedstawiono mi wystarczająco mocnych dowodów.

Tutaj mamy doskonały przykład, że kilka słów zmieniło podejście tej pani na wrogie i napastliwe. W taki sposób relacje zostają diametralnie zmienione na wrogie.
Sam fakt, że jesteśmy świadomi odmiennych poglądów osoby, z którą rozmawiamy u niektórych sprawia, że tracą całkowicie dystans do tej osoby.

Kolejnym faktem jest że u osób, które odrzucają sceptycyzm innych charakteryzuje taki sam sceptycyzm tylko skierowany w inną stronę.

astromaria napisała:
Nie skorzystam z pańskiego zaproszenia i nie będę czytelniczką tego bloga, strata czasu, mam ciekawsze zajęcia, więc proszę się nie fatygować i nie zapraszać mnie więcej do tego grona.

Zaproszenia nie wysłałem przypadkowo, pomimo tego że tak mocno wierzy pani w astrologie i jest taką przeciwniczką racjonalizmu miałem nadzieję na otwartość umysłu z pani strony. Czy się pomyliłem ? Świadczy o tym fakt pani reakcji na jeden z moich wpisów.

Nie tylko ja zauważyłem tę ignorancję.
Jakub Sztajber blog na swoim blogu zamieścił pewien wpis, cytuję:

Pierwszy cytat:

Od kilkunastu lat żyjemy rzekomo w demokratycznym społeczeństwie, gdzie wolność słowa, wypowiadania się należy do głównych zdobyczy tejże demokracji, zresztą zawarte to jest nawet w Konstytucji RP.
Wydawać by się mogło, że powrót niechlubnej przeszłości nam już nie grozi, tym czasem okazuje się, że kto tak uważał jest w wielkim błędzie, a już na pewno internet nie jest wolnym medium skoro na portalach społecznościowych zaczynają pojawiać się sposoby z minionej komunistycznej epoki.

Drugi cytaty:

Tak, autorce wolno obrażać wszystkich, przyrównywać ich do „małpiszonów”, zarzucać im nieumiejętności myślenia, tylko ona, nadzwyczaj uduchowiona, widząca inne wymiary, duchy i aury, określająca się jako „ezotoryczka” ma wyłączność na mądrość, uczciwość i prawdę. A przecież dwubiegunowość, religia-ateizm, tak naprawdę jest tylko małym elementem jej prawdy gdyż zdecydowana część społeczeństwa jest na to obojętna, dla niej walka o poprawę bytu jest ważniejsza od tych bzdurnych teorii.

Trzeci cytat:

Dobrze określił to „antyk” w swoim komentarzu, używając może zbyt dosadnych słów, cyt.”wpadła pani niczym do burdelu, chcąc zaprowadzić tu swój porządek…” ale właśnie takich należało wówczas użyć, gdyż oddawały one prawdę o pani.

Zapraszam panią Marię na dyskusje na Racjonaliste.pl

Człowiekiem nie wyrwanym z kontekstu

wrzesień 30, 2009 Paweł Seldon 6 komentarzy

Podział/Utożsamianie
Ludzie stworzyli słowa do opisu rzeczywistości i aby się nie pogubić i nie czuć samotnie w wielkim świecie przypisują sobie nazwy aby utożsamiać się z grupami.
Fakt, że nie uważam by istniał jakikolwiek bóg niekoniecznie musi mnie utożsamiać z ateistami, czy jaką kolwiek inną nazwą ugrupowania odrzucającego istnienie boga. Nie chcę aby mój brak wiary wrzucał mnie do worka z ludźmi stworzonymi jedynie przez teistów dla własnych potrzeb.

Świat, w którym żyjemy, a raczej jego struktura społeczna tworzy wielopodział, nie bacząc przy tym, czy dana jednostka akceptuje przynależność do określonej grupy i czy chce być tak nazywana. I nie mam tu na myśli broń boże antykonformizmu.
Nie mam w zwyczaju podporządkowywać się ideologii, czy jakiemukolwiek systemowi wierzeń, który z natury jest irracjonalny. Konformizm pomimo tego, że kojarzy mi się z gromadomyśleniem posiada swoje plusy. Co zależne jest z rodzajem społeczeństwa, bo nie każde posiada normy i postawy zachowań godne do naśladowania i zgadzania się z nimi.

Iluzja słuszności przekonań/Apodyktyczność
Gdy sprawa ma się z teistami, to wygląda to tak, że tworzona jest pewna iluzja. Iluzja pozbawiona szacunku dla wszystkich, którzy nie podzielają przekonań teistów. Nie miałbym nic do teistów, gdyby nie atakowali tak zaborczo wolnomyślicielstwa, sceptycyzmu, racjonalnego myślenia, ateizmu… . Ich apodyktyczność posunęła się zbyt daleko w wyścigu do osiągnięcia wyłączności na prawdę, która to jest jedynie ich wymysłem. Tworzenie fałszywych twierdzeń i kłamstw mających na celu spotwarzanie wszystkich, którzy nie podzielają ich zdania na temat istnienia boga, jest obrazą dla intelektu. Ataki i argumentacje, że niewierzący są pozbawieni sumienia i moralności, już nie jest obrazą intelektu, a obrazą tego co nazywamy człowieczeństwem. Moja niewiara w istotę, która rzekomo miała stworzyć Wszechświat i nas samych, w żaden sposób nie czyni mnie niemoralną istotą pozbawioną sensu życia. Istotą zdolną do haniebnych czynów, jedynie dlatego, że nie wierzy w duchy. Ten podział stworzony jest jedynie przez teistów!

Natura człowieka
To właśnie dzięki czystemu rozumowi, a nie religii stworzono wiele mądrych i pięknych prawd życiowych ukazujących prawdziwą naturę człowieka, zarówno dobrą i złą.
Dobro i zło – jeżeli ktoś twierdzi, że w nie nie wierzę, bo nie uważam za prawdziwe zjawiska paranormalne, czy duchy grubo się myli. Tego rodzaju argumenty są zarazem nieracjonalne i nieskuteczne. Udowadniają brak refleksji nad prawdziwą naturą człowieka, człowieka rozumnego i świadomego, zdolnego do odczuwania i współczucia.

The Brights movement
W tym miejscu chciałbym podziękować między innymi takim ludziom, jak Paul Geisert i Mynga Futrell, którzy w roku 2003 założyli ruch społeczny o nazwie “The Brights movement “. Celem projektu jest promocja naturalistycznego punktu widzenia (wolnego od ponadnaturalnych i mistycznych elementów).

Niebezpieczna iluzja
Istotne pytanie, które chcę skierować do teistów, to dlaczego wierzycie, że wasze przekonania religijne czynią was lepszymi od ludzi nie podzielających waszych przekonań ? Kto dał prawo do skreślania z góry człowieka za to, że nie podziela irracjonalnych poglądów większości ?

Wrodzona moralność
Powinno wam dać do myślenia, to że zarówno niewierzący wiedzą co to jest sumienie i moralność. Na wasze nieszczęście, moralności nie znamy tylko z definicji wyczytanej w książkach, ale również z praktyki.

Zapłata za dobre uczynki
Różnica pomiędzy wierzącymi a niewierzącymi jest taka, że niewierzący robią dobre uczynki nie dlatego, że liczą na życie wieczne jako nagrodę. Życie pełne sensu, współczucia i dobroci jest możliwe bez wiary w boga i my to udowadniamy. Lecz teiści pomimo tego nie dopuszczają do świadomości myśli, że mogą się mylić.
Zbytnie przekonanie o słuszności waszych przekonań, że życie bez wiary nic nie znaczy tworzy jedynie niebezpieczne konflikty i różnice pomiędzy wiarą a rozumem. Roszcząc sobie prawo do uważania siebie za lepszych od ludzi bardziej korzystających z rozumu niżeli z wiary, pozwalają sobie zniekształcać prawdę na swoją korzyść.

Poza podziałem
Ateistą nie uważam się dlatego, że nie chcę utożsamiać się z niewierzącymi. Ateistą nie uważam się dlatego, że jest to wymysł jedynie wierzących. Uważam siebie za człowieka z takimi samimi prawami, jak każdy inny. Człowieka wolnego od podziału teistycznego. Świadomego, że życie ma sens i znaczenie bez uciekania się do wyjaśnień jego tajemniczości nadnaturalistycznymi teoriami.
Dopóki starczy mi sił będę promował wolnomyślicielstwo, zdrowy sceptycyzm, racjonalny obraz świata i mam nadzieję, że już niedługo skończy się podział stworzony przez teizm.

“One Galileo in two thousand years is enough.”
- Pope Pius XII

Czy Agnostyk to Ateista ?

wrzesień 29, 2009 Paweł Seldon 1 comment

Temat myślę, że Was zainteresuje. Od kąd pamiętam zawsze zastanawiałem się nad pytaniem, ‘czy agnostycy to ateiści ?’. Zdałem sobie sprawę, że to proste pytanie, prostej odpowiedzi nie posiada.

Powszechnie istnieje wiele błędnych przekonań na temat agnostycyzmu, agnostyków i powodów, dla których ktoś miałby przyjąć stanowisko agnostycyzmu.

Istotne pytanie, to jeżeli ateizm jest brakiem wiary w jakiegokolwiek boga, to jaka jest różnica pomiędzy ateizmem a agnostycyzmem ?

Próba odpowiedzi.
Znaczna część ludzi określających siebie mianem agnostyków nie zaś ateistów podziela przekonanie, że agnostycyzm jest podejściem bardziej racjonalnym, a ateizm ma charakter dogmatyczny. W efekcie czego ateizm uznawany jest na równie z teizmem, lecz różniący się przekonaniem o istnieniu boga.
Na tej stronie pewien anonim zadaje pytanie

Czym w praktyce różni się agnostycyzm od ateizmu?
Taki były prezydent Kwaśniewski deklaruje siebie jako agnostyka, a bywa uważany za bezbożnika i ateistę, a przecież (przynajmniej moim zdaniem) jest spora różnica między agnostykiem a ateistą.
Jako przykład dałem akurat Kwasa, ale, gdy czytam czasami jakieś materiały, to agnostyk bywa często traktowany na równi z ateistą, czyli jako zagrożenie, bezbożnik, wróg wiary, dewiant itp. czyli nawet gorzej od groźnych wojujących odłamów innych religii.

Podał za przykład Kwasa, ok ale to jest nieistotne, ważne jest to co powiedział o traktowaniu agnostycyzmu na równi z ateizmem: “deklaruje siebie jako agnostyka, a bywa uważany za bezbożnika i ateistę, a przecież (przynajmniej moim zdaniem) jest spora różnica między agnostykiem a ateistą.

To nie rozumienie ateizmu, jak i agnostycyzmu, teizmu, czy nawet samego charakteru wiary rodzi uprzedzenia wobec ateistów, ateizmu.

Uprzedzenia Wobec Ateizmu i Ateistów

Te nieporozumienia pogarszają sytuację i wzmacniają presję społeczną i uprzedzenia wobec ateizmu i ateistów.
Dlatego tak powszechne jest zjawisko gardzenia w wielu miejscach na świecie i w Polsce ludźmi, którzy nie boją się mówić że nie wierzą w jakiegokolwiek boga. Natomiast agnostycy są traktowani lepiej, spotykają się z większym szacunkiem społeczeństwa.
Ateisci uważani są jako grupa o ograniczonych i zamkniętych poglądach ponieważ przeczą istnieniu bogów, a agnostycy jako grupa ludzi otwartych ponieważ nie deklarują że wiedzą na pewno.
W rzeczywistości jednak ateiści nie muszą zaprzeczać istnieniu bogów, bo nie posiadają wiedzy 100 procentowej. Mogą więc być również agnostykami.

Ateizm jest brakiem w jakichkolwiek bogów, a agnostycyzm nie jest czymś pośrednim między ateizmem a teizmem.
Wiara w Boga – brak wiary w Boga
Nie trzeba tego tłumaczyć.

Agnostycyzm został stworzony kiedy ludzie nie potrafili się określić i i stwierdzić czy wierzą w boga, czy nie.

Błędem jest więc, kiedy teiści twierdzą, że agnostycyzm jest lepszy od ateizmu.
Jeżeli ateiści mają zamknięte umysły, a agnostycy otwarte, to teiści również mają zamknięte i odwrotnie, jeśli teiści mają otwarte umysły to ateiści również.

Ateiści i agnostycy nie twierdzą, że wiedzą na pewno, ale aktywnie nie wierzą, że istnieje taka istota jak bóg.

———————————–

Dzisiaj na forum dyskusja na temat Ewolucji i kreacjonizmu.
Zapraszam zainteresowanych od godziny 16:00 w dziale Forum: Debaty filozoficzne i światopoglądowe -> Inne koncepcje światopoglądowe i filozoficzne

Forum Eksploratorium Wiedzy <—

Stany mistyczne i religia a siła słuszności

wrzesień 20, 2009 Paweł Seldon Dodaj komentarz

Sceptyczna krytyka zawsze była zwrócone przeciw szukaniu racjonalnego wytłumaczenia istnienia Boga, która jednak nie miała nic wspólnego z bytem doskonałym. Z powodu tego że wyrokowanie o bycie absolutnym zawsze wychodziło poza ramy rozumowego ujęcia problemu sceptyk wstrzymuje się z radykalnym osądem w tej sprawie. Dlatego sceptycyzm zawsze traktuje wierzenia religijne z dystansem.

William James – amerykański filozof, psycholog, psychofizjolog, psycholog religii, prekursor psychologii humanistycznej i fenomenologii swoimi badaniami psychologicznymi wykazał znaczenie wiary z życiu człowieka.

Kiedy człowiek ma do czynienia z najwyżej cenionymi przez siebie siłami doznawanymi podczas obrzędów religijnych i mistycznych ma to na niego wyjątkowy wpływ.
“Całe wasze życie podświadome, wasze pobudki, wierzenia, tęsknoty i przeczucia przygotowały przesłanki, których wagę świadomość wasza odczuwa przy stawianiu wniosku; i coś w was wie na pewno, że wynik tego wszystkiego musi być prawdziwszy od wszystkich, choćby najzręczniejszych wywodzeń logiczno-racjonalistycznych, które mogłyby mu się przeciwstawić.”

Wobec przekonań religijnych żaden logiczny i racjonalny argument nie jest wystarczająco przekonujący. Za sprawą stanom mistycznym i wierze człowiek osiągnał ogromną zdolność do osiągania pewności i przekonania o słuszności swoich przekonań.

Czysty rozum nie jest w stanie więc podołać konfliktowi jaki ma miejsce pomiędzy nauką a religią.

W swojej książce “In the Blood: God, Genes and Destiny” z roku 1996 Steve Jones napisał:
“W czasach gdy trzy i pół miliona Amerykanów twierdzi, że zostali kiedyś porwani przez istoty pozaziemskie, a jeszcze więcej wierzy, że Księga Rodzaju zawiera prawdę dosłowną, istnieje potrzeba racjonalnej analizy tych i podobnych kwestii. W stosunku do nauki, któa stara się ją oferować, fascynacja miesza się z niechęcią: podobny melanż uczuć charakteryzuje także stosunek wielu ludzi do religii. Każda dyscyplina, która stawia sobie za cel objaśnienie świata, nawet w ograniczonym wycinku, budzi nieunikniony sprzeciw u tych, których przekonania kształtują się raczej na podstawie wiary niż dowodów.
Dyskusje między nauką a religią są odwieczne. Trzeba powiedzieć, że zwykle wszczynają je wyznawcy religii (których nauka zajmuje bardziej niż teologia naukowców). Wojnę między nimi najlepiej symbolizuje walka tygrysa z rekinem. Jeden i drugi jest niezwyciężony na swoim własnym terytorium: lecz jeśli zbłądzi do królestwa przeciwnika, zyciężyć musi tamten. Zarówno tygrys jak rekin władają swoim środowiskiem w sposób, który każdemu z nich wydaje się doskonale rozumny. Ocean niewiedzy, która zmusza nas do szukania wyjaśnień ponadnaturalnych, jest mniejszy niż dawniej, lecz nikt nie wie kiedy – jeśli w ogóle – wyschnie całkowicie. Debata między wiarą a sceptycyzmem będzie się więc toczyć jeszcze długo.”

Przeszkody na drodze do poznania prawdy

lipiec 20, 2009 Paweł Seldon Dodaj komentarz

Istnieje bardzo długa lista rzeczy, w które wierzy ogromna ilość ludzi na całym świecie. Rzeczy, które nadają sens ludzkiemu życiu, są również powodem wielu nieszczęść. Często też wykorzystywane są do osiągania celów przez ludzi nie liczącyc się z innymi. Traktowanie ich jako prawdę nie znając, lub nie biorąc pod uwagę ich negatywnych skutków
pociąga za sobą wiele przykrych konsekwencji. Biorąc za przykład religie świata, w imie których (ich bogów) od początku ich powstania zginęła ogromna ilość ludzi uświadamiamy sobie płynące z nich niebezpieczeństwa. Rzeczy te są ogromną przeszkodzą w poznaniu prawdy.

Ludzie posiadają różne filozofie życia, doświadczenia i wiedze a całe swoje życie interpretują odnosząc się do tych wartości. Trudno o obiektywizm, gdy swoje poglądy i przekonania traktuje się jak coś pewnego i niekwestionowanego.
Mój światopogląd opiera się na walce z złudzeniami, fałszywymi twierdzeniami, ale i również na przekonaniu o tym, że mogę się mylić. Dzięki czemu możliwe jest branie pod uwagę naszej omylności ? Dzięki metodologicznemu sceptycyzmowi.
Antidotum na wierzenia w rzeczy irracjonalne, które rodzą jeszcze więcej nonsensownych pytań bez odpowiedzi, które rodzą kolejne itd., to sceptycyzm metodologiczny. Jako jedyny pozwala dostrzec drugą stronę medalu. Pozwala on przyjąć dwie możliwości potencjalnych rozwiązań: twierdzącą i przeczącą. Dzięki czemu umysł utrzymujemy w nieskrępowanym stanie, a to pozwala przyjmować różne perspektywy postrzegania.
Nasz pogląd nie będzie miał charakteru dogmatycznego. Łatwo zauważyć np., z jaką łątwością można manipulować ludźmi łatwowiernymi. Na starcie są skazani na przegraną, gdyż bez broni jaką jest wątpliwość i krytyczne myślenie są narażeni na ataki ze strony tych, którzy dokładnie wiedzą jak tę słabość wykorzystać.
Sceptyk umiarkowany (bo nie mam na myśli sceptycyzmu absolutnego) nie przyjmuje wszystkiego na wiarę, żąda dowodów, trudno jest go zmanipulować.

Trudno też uznać coś za prawdziwe tylko dlatego, że wierzy w to wielu ludzi.
Ostatnio gdzieś czytałem sentencję Kołakowskiego, która mówi, że większość nie musi mieć racji. Weźmy np. palenie czarownic na stosie. Świat był tak słabo rozwinięty intelektualnie, że ludzie wypaczali rzeczywistość do tego aż stopnia. Skazywali na śmierć ludzi, bo nie znali przyczyn ich zachowania, nie rozumieli pewnych kwestii. Nie rozumienie nie musi wiązać się z odrzuceniem; najlepszym wyjściem jest zrozumienie tego czego nie rozumemy.

Dzisiejszemu światu nie mniej potrzebni są ludzie zdolni myśleć krytycznie i sceptycznie. W dzisiejszych czasach mamy do czynienia z wieloma irracjonalnym nonsensami, które powinno się poddawać w wątpliwość jeżeli chcemy poznać prawdę.

Ślepe posłuszeństwo

lipiec 10, 2009 Paweł Seldon 1 comment

Pierwsze co przychodzi mi na myśl odnośnie ślepego posłuszeństwa jest ściśle związane z kościołem i wojskiem.
Jeżeli nie wiemy co oznacza ślepe połuszeństwo i z czym się to je powinniśmy przyjrzeć się ludziom w kościele i armii. Postawy ludzi w jednym i drugim są ściśle ze sobą związane. Swojego czasu, a ściślej mówiąc czasy komunii, później bierzmowanie, ślub krewnego lub znajomego pozwoliły mi przyjrzeć się z bliska zachowaniom ludzi w jednej z dwojga ww instytucji. Kościół to w gruńcie rzeczy znakomicie odzwierciedlające miejsce tego, co nazywamy podporządkowywaniem. Oprucz hipnotycznej natury kościoła posiada on również inne cechy, jednak właśnie na niej chciałbym się skupić. Długo nie mogłem dojść do tego, dlaczego w kościele się nie rozmawia, nie prowadzi dyskusji. Aż nagle zdałem sobie sprawę z militarnej natury kościoła. Wszem i wobec mówi się o olbrzymiej władzy tej instytucji. Jaki by nie był powód mojego powiązania władzy z wojskiem, jest on sensowny.

Współcześnie dyktaturą wojskową nazywamy taki system,w którym profesjonalni wojskowi łączą funkcje dowódcze z głównymi funkcjami w aparacie państwowym, rządzą opierając się na armii i z wykorzystaniem wojskowych metod działania.

Współcześnie dyktaturą religijną nazywamy taki system, w którym profesjonalni reprezentanci kościoła łączą funkcje dowódcze z głównymi funkcjami w aparacie państwowym, rządzą opierając się na diecezji i z wykorzystaniem kościelnych metod działania.

Natknąłem się na stronie racjonalista.pl na artykuł na temat rozmowy Boga z archaniołem Szatanem o przyszłości ludzkości:

Po stworzeniu świata, podczas siódmego dnia — błogosławionego dnia odpoczynku Boga, podszedł do Stwórcy archanioł Szatan i zaczynają rozmawiać. Stwórca opowiada mu plany na najbliższą przyszłość. Mówi, iż jutro podda ludzi specjalnej próbie, gdyż chce mieć pewność, że są doskonali. Archanioł wydaje się być tym zainteresowany i pyta Boga jakiego rodzaju to ma być próba.

— Czy to będzie próba ich inteligencji? — zgaduje.

- Nie! — zaprzecza Bóg.

— A więc próba ich zaradności? — dopytuje się archanioł.

- Też nie! — odpowiada ze śmiechem Stwórca. Szatan zastanawia się.

- Próba ich siły?

- Także nie! — woła Bóg.

- Wiem! Jakże mogłem o tym nie pomyśleć! — sumituje się Szatan.

- To będzie na pewno próba umiejętności przystosowania się do środowiska, w którym przyjdzie żyć ludziom! Czy tak?

- Nie!… Nie! — odpowiada Bóg zadowolony, widząc głupią minę archanioła, który mamrocze:

- To ja już nie wiem,.. Jeśli to odpada, to jaki rodzaj doskonałości u ludzi chcesz poddać próbie, Panie? — dziwi się niezmiernie.

A Bóg mówi wolno i jakby z wyrzutem, iż Szatan sam nie wpadł na tak oczywiste rozwiązanie.

- Muszę ich poddać próbie na posłuszeństwo sobie!

Tak więc kryterium doskonałości to bezwzględne posłuszeństwo i wielu uważa to prawdę objawioną.
Wiemy, że Ewa była nieposłuszna bogu, czego efekt był dla niej przykry.
Biblia opisuje znacznie więcej przykładów, które pokazują same nieprzyjemne konsekwencje z nieposłuszeństwa.
Duża część ludzi uważa, że “nieposłuszeństwo” jest matką zła, i że większość nieszczęść spowodowana jest z tego powodu.
Z tego powodu posłuszeństwo uważane jest za dobro nad dobrami, wartość najcenniejszą.

Szukając materiałów do wpisu natrafiłem na fragment książki Carla Caretto “Tajemnice pustyni” :

Posłuszeństwo jest najwyższym i najdoskonalszym stopniem miłości: przestajemy się opierać, unicestwiamy się, umieramy jak Chrystus na krzyżu, oddajemy Umiłowanemu ciało i duszę bez życia i woli, bez własnych dążeń, by mógł czynić z nami, co zechce, jakbyśmy byli trupem. To na pewno najwyższy stopień miłości, zawierający w sobie i przewyższający wszystkie inne (ID)

Tak więc widać, że nie każdy powinien książki pisać. Ze wszystkich sposobów na omamienie społeczeństw wmawianie, że “posłuszeństwo” jest najwyższym stopniem miłości, jest szczytem bezczelności.

Jeżeli mówimy o posłuszeństwie dziecka wobec rodzica mamy na myśli poddawanie się ich woli. Podczas wychowania dziecka na drodze do jego bezpieczeństwa mówi się mu o konsekwencjach nie stosowania się do pewnych reguł. Tak więc dziecku pokazuje się skutki egzekwowania ich nakazów i złego zachowania. Rodzic powinien wskazać przyczynę niestosownego zachowania, ale pomimo jej braku dziecko i tak musi wykonać rozkaz. Mi osobiście nie podoba się taka dyktaturska wizja wychowywania potomstwa z posłusznym wykonywaniem wszystkich poleceń. Rodzi się wtedy zasada walizki: to, co włożysz do walizki – wyjmiesz później.
Pierwotną przyczyną ślepego posłuszeństwa jest zapewne indoktrynacja, którą przeszli nasi przodkowie. Odbija się to na obecnych społeczeństwach.

Na pewnej witrynie “lokomotywa” o tematyce przedszkolnej ktoś pisze o znaczeniu posłuszeństwa dziecka w jego pszyłszości:

Jako dorosły człowiek będzie mężnie znosić życiowe przeciwności, będzie miał otwarty umysł, potrafiąc odnaleźć się w każdych okolicznościach a to dlatego, że jako małe dziecko nauczył się przeciwstawiać sobie samemu i nie robić zawsze tego na co ma ochotę, lecz godzić się z tym, że musi być posłuszny.

Jak dobrze zrozumiałem otwarty umysł łączą z posłuszeństwem. Nie przeczę, trochę kłuci się to z definicją “otwartego umysłu” chyba, że mowa otwartym umyśle do tego stopnia, że się go gubi.
Jakkolwiek utrata rozumu jest przenośnią, to w armii ma to dosłowne znaczenie.

Kilka kroków do tyranii

czerwiec 28, 2009 Paweł Seldon 2 komentarzy

Poniższą notkę zrobiłem w oparciu o brytyjski dokument o tytule „Pięć kroków do tyranii”.

W filmie przedstawionych zostało pięć kroków do tyranii.
Pierwszy z kroków:
Krok 1:
„My” i „Oni”

Od dzieciństwa tworzymy podziały na grupy: „nasza” i „innych”.
Dokonujemy klasyfikacji słabszej konkurencji, powodem czego są uprzedzenia, rasizm itd.
W ten sposób powstaje krok do tyranii nr.1
Ważny aspekt: tworzenie sztucznych różnic.
Od poczucia wyższości, bycia lepszym do tyranii jest zaledwie mały kroczek.

Krok nr.2:
Stosuj się do rozkazów
„Patrz na lewo”, „Strefa kontrolowana”, „Czerwone światło”.
Już we wczesnym dzieciństwie dorośli uczą i wpajają w nas żebyśmy byli posłuszni. Jesteśmy przekonani, że to wszystko dla dobra społecznego i dla naszego bezpieczeństwa.
Każde państwo potrzebuje większości, która będzie posłuszna.
Przeprowadzony eksperyment, przedstawiony w filmie, który opisuję polegał na poproszeniu przez aktora przypadkowych osób w pociągu o ustąpienie swojego miejsca. Spośród 30 osób aż 30% zgodziło się oddać swoje miejsce. Lecz zpewnością żaden człowiek zapytany o to cy zrobi wszystko co mu się każe odpowie, że nie.
Druga część eksperymentu polegała nadodaniu autorytetu, osobę w mundurze.
Efekt moim zdaniem był zaskakujący choć przewidywalny. Wszyscy, których proszono o ustąpienia miejsca choć w pociągu było wiele wolnych miejsc zgodzili się oddać swoje miejsce aktorowi w towarzystwie autorytetu. To wszystko jedynie za sprawą siły autorytetu. Większość z nas posiada skłonność do działania bez myślenia, a to właśnie między innymi rodzi tyranie.
Niebezpieczeństwo kryje się za ślepym i bezmyślnym posłuszeństwem ludzi wykonujących rozkazy władzy.

Krok nr.3:
Zrób im krzywdę

Poprzednie dwa punkty pokazały nam, że mamy grupę dominującą i tendencję do słuchania władzy. Wobraźmy sobie co byśmy zrobili, gdyby nasz lider chciał abyśmy zrobili coś wbrew naszemu rozsądkowi ?
Zapewne przeciętny, w miarę zdrowy psychicznie, świadomy swoich poczynań człowiek powie, że nie zrobiłby nikomu krzywdy, gdyby chciał tego szef czy inny przywódca.
Za moment opiszę eksperyment przeprowadzony w 1961 roku na Uniwersytecie Yale pokazujący, że człowiek przekonany o słuszności powyższego myli się.
Stanley Milgram psycholog zaaranżował sytuację, w której proszono ludzi o to, by wykonywali działania z narastającym okrucieństwem wobec innego człowieka. Czy przeciętny obywatel zgodzi się za namową człowieka w białym kitlu wziąć udział w sytuacji, w której będzie porażał prądem sympatycznego nieznajomego ?
Zasady eksperymentu są następujące:
Ochotnikom powiedziano, że mogą pomóc znaleźć sposób doskonalenia pamięci.
Podział na nauczyciela i ucznia. Nauczyciel będzie czytał uczniowi kilka słów, ten za zadanie ma zapamiętać te słowa. Nauczyciel ma karać każdą pomyłkę ucznia, aby sprawdzić czy to pobudza go do uczenia się. Karą jest elektryczny szok. Gdy badany zaczyna mieć wątpliwości przy większych dawkach prądu, któe rażą ucznia, lider w białym kitlu mówi, że bierze na siebie całą odpowiedzialność.
Kiedy wiemy, że nikt nas nie obwini czujemy ulgę z powodu zrzucenia z nas odpowiedialności.
Jak pokazał eksperyment olbrzymie dawki prądu mogące zabić człowieka były kontynuowane, gdy ktoś przejął odpowiedzialność.
Zwykli dobrzy obywatele potrafią czynić złe rzeczy, gdy nie są za nie odpowiedzialni.
Do tego potrzebny jest systemy wierzeń, ideologie, które pokazują, stwarzają iluzję że wszystko ma sens. Takie hasła jak: “Walczymy o demokrację”, “Wypełniamy dzieło boże” etc. wykorzystywali faszyści do manipulacji społeczeństwa.
Eksperyment z porażeniem prądem powtarzany był przez Milgrama 17 razy. Wcześniej spośród wszystkich badanych każdy zaprzeczył, że byłby zdolny porazić prądem nieznajomego człowieka. W rzeczywistości jednak spośród 900 ochotników 2/3 doszło do 450 Volt. Uczeń był w rzeczywistości aktorem jednak nauczyciel o tym nie wiedział.
Była też inna wersja eksperymentu, który przeprowadził Milgram, gdzie uczniów określano mianm “zwierząt”. Wyższe napięcia były używane chętniej.

Znamy też historię o Huntu i Tutsi w Rwandzie, jednym z najbiedniejszych krajów Afryki. Przeprowadzono tam propagandę za pomocą radia. Radio, gdy już zdobyło dużą liczbę odbiorców zaczęło szczerzyć nienawiść wśród plemienia Hutu w stosunku do Tutsi. Zrodziło to gromne ludobójstwo. “800 tys. Tutsi i umiarkowanych Hutu zginęło podczas masakry w 1994 roku.”

Krok nr.4:
“Postaw się” lub “Powstrzymaj się”

W Anglii istnieje miejsce, gdzie ludzie mogą dać upust własnym opiniom. Jest to miejsce zwane “Speakers Corner” znajdujące się w Londynie.
Wolność słowa to podstawa w każdym cywilizowanym świecie. Speaker Corner to ogrony symbol wolności.
Możesz stanąć na podium i wygłaszać własne poglądy i opinie. Twoi słuchacze dzielą się zazwyczaj na: biernych i aktywnych. Im mniej sprzeciwu, tym większą twoje przemówienie będzie miało moc. To ukazuje, że większość tyranii,eksterminacji, dehumanizacji działo się bez większego sprzeciwu.
Oznaką tyranii jest tłumienie różnego rodzaju protestów. Powinniśmy zrozumieć, że sprzeciw większej ilości osób może doprowadzić do porządku, kiedy sprzeciw jednej osoby nie znieni wiele. Jednak jeden człowiek może odegrać znaczącą rolę w poprawie sytuacji poprzez przekazanie informacji. Większość z nas nie robi nic, by poprawić sytuacje. Ta bierność buduje tyranię.

Krok nr. 5
“Wymordować, wyeliminować”

Kolejny eksperyment przeprowadzony przez Milgrama polegał na aresztowaniu 24 studentów. Losowo zostali podzieleni na dwie grupy: więźniów i strażnikó i zostali zamknięci w specjalnie przygotowanych celach w uczelni. Po 5 dniach zauważono, że z jednej grupy równych sobie ludzi powstały dwie różne klasy. Brutalność osób, którzy mieli włądzę szybko się ujawniła. Łamanie praw człowieka zauważyli dopiero ludzie spoza grupy więźniów i strażników. Pomimo, że eksperyment miał być zabawą dla studentów zamienił się w tyranię.
Tak działają systemy: nadaje się grupię pewną toższamość, która przeważa w ich myśleniu. Dla większości ludzi i w tym mi trudno sobie wyobrazić, że ludzie których dobrze znam, szanuję, lubię byli by zdolni obrócić się przeciwko mnie. Jednak w rzeczywistości jest to możliwe.

Na koniec zacytuję słowa Carla Gustawa Junga:
“Jedno jest pewne: nieuchronna jest wielka zmiana naszego psychologicznego podejscia. To pewne, bo potrzebujemy więcej psychologii, więcej zrozumienia ludzkiej natury. Bo dla człowieka jedynym prawdziwym zagrożeniem jest sam człowiek. Jest największym zagrożeniem, a my jesteśmy tego żałośnie nieświadomi. Nie wiemy nic o człowieku, zdecydowanie za mało. Ludzką psychikę powinno się zgłębić, bo to my jesteśmy źródłem całego nadchodzącego zła.”

Wszystkie te pytania, które mnie nurtują: w jaki sposób otaczający mnie świat jest kreowany i czym on tak na prawdę jest ? Jak funkcjonuje proces ewolucji naszej świadomości ? Dokąd zmierza człowiek ? Stoją obok takich pytań jak: dlaczego ludzie oddają władzę nad sobą w ręce tyranów i psychopatów ?