Archiwum

Archiwum kategorii ‘Sofizmaty/Argumentacje’

Człowiekiem nie wyrwanym z kontekstu

wrzesień 30, 2009 Paweł Seldon 6 komentarzy

Podział/Utożsamianie
Ludzie stworzyli słowa do opisu rzeczywistości i aby się nie pogubić i nie czuć samotnie w wielkim świecie przypisują sobie nazwy aby utożsamiać się z grupami.
Fakt, że nie uważam by istniał jakikolwiek bóg niekoniecznie musi mnie utożsamiać z ateistami, czy jaką kolwiek inną nazwą ugrupowania odrzucającego istnienie boga. Nie chcę aby mój brak wiary wrzucał mnie do worka z ludźmi stworzonymi jedynie przez teistów dla własnych potrzeb.

Świat, w którym żyjemy, a raczej jego struktura społeczna tworzy wielopodział, nie bacząc przy tym, czy dana jednostka akceptuje przynależność do określonej grupy i czy chce być tak nazywana. I nie mam tu na myśli broń boże antykonformizmu.
Nie mam w zwyczaju podporządkowywać się ideologii, czy jakiemukolwiek systemowi wierzeń, który z natury jest irracjonalny. Konformizm pomimo tego, że kojarzy mi się z gromadomyśleniem posiada swoje plusy. Co zależne jest z rodzajem społeczeństwa, bo nie każde posiada normy i postawy zachowań godne do naśladowania i zgadzania się z nimi.

Iluzja słuszności przekonań/Apodyktyczność
Gdy sprawa ma się z teistami, to wygląda to tak, że tworzona jest pewna iluzja. Iluzja pozbawiona szacunku dla wszystkich, którzy nie podzielają przekonań teistów. Nie miałbym nic do teistów, gdyby nie atakowali tak zaborczo wolnomyślicielstwa, sceptycyzmu, racjonalnego myślenia, ateizmu… . Ich apodyktyczność posunęła się zbyt daleko w wyścigu do osiągnięcia wyłączności na prawdę, która to jest jedynie ich wymysłem. Tworzenie fałszywych twierdzeń i kłamstw mających na celu spotwarzanie wszystkich, którzy nie podzielają ich zdania na temat istnienia boga, jest obrazą dla intelektu. Ataki i argumentacje, że niewierzący są pozbawieni sumienia i moralności, już nie jest obrazą intelektu, a obrazą tego co nazywamy człowieczeństwem. Moja niewiara w istotę, która rzekomo miała stworzyć Wszechświat i nas samych, w żaden sposób nie czyni mnie niemoralną istotą pozbawioną sensu życia. Istotą zdolną do haniebnych czynów, jedynie dlatego, że nie wierzy w duchy. Ten podział stworzony jest jedynie przez teistów!

Natura człowieka
To właśnie dzięki czystemu rozumowi, a nie religii stworzono wiele mądrych i pięknych prawd życiowych ukazujących prawdziwą naturę człowieka, zarówno dobrą i złą.
Dobro i zło – jeżeli ktoś twierdzi, że w nie nie wierzę, bo nie uważam za prawdziwe zjawiska paranormalne, czy duchy grubo się myli. Tego rodzaju argumenty są zarazem nieracjonalne i nieskuteczne. Udowadniają brak refleksji nad prawdziwą naturą człowieka, człowieka rozumnego i świadomego, zdolnego do odczuwania i współczucia.

The Brights movement
W tym miejscu chciałbym podziękować między innymi takim ludziom, jak Paul Geisert i Mynga Futrell, którzy w roku 2003 założyli ruch społeczny o nazwie “The Brights movement “. Celem projektu jest promocja naturalistycznego punktu widzenia (wolnego od ponadnaturalnych i mistycznych elementów).

Niebezpieczna iluzja
Istotne pytanie, które chcę skierować do teistów, to dlaczego wierzycie, że wasze przekonania religijne czynią was lepszymi od ludzi nie podzielających waszych przekonań ? Kto dał prawo do skreślania z góry człowieka za to, że nie podziela irracjonalnych poglądów większości ?

Wrodzona moralność
Powinno wam dać do myślenia, to że zarówno niewierzący wiedzą co to jest sumienie i moralność. Na wasze nieszczęście, moralności nie znamy tylko z definicji wyczytanej w książkach, ale również z praktyki.

Zapłata za dobre uczynki
Różnica pomiędzy wierzącymi a niewierzącymi jest taka, że niewierzący robią dobre uczynki nie dlatego, że liczą na życie wieczne jako nagrodę. Życie pełne sensu, współczucia i dobroci jest możliwe bez wiary w boga i my to udowadniamy. Lecz teiści pomimo tego nie dopuszczają do świadomości myśli, że mogą się mylić.
Zbytnie przekonanie o słuszności waszych przekonań, że życie bez wiary nic nie znaczy tworzy jedynie niebezpieczne konflikty i różnice pomiędzy wiarą a rozumem. Roszcząc sobie prawo do uważania siebie za lepszych od ludzi bardziej korzystających z rozumu niżeli z wiary, pozwalają sobie zniekształcać prawdę na swoją korzyść.

Poza podziałem
Ateistą nie uważam się dlatego, że nie chcę utożsamiać się z niewierzącymi. Ateistą nie uważam się dlatego, że jest to wymysł jedynie wierzących. Uważam siebie za człowieka z takimi samimi prawami, jak każdy inny. Człowieka wolnego od podziału teistycznego. Świadomego, że życie ma sens i znaczenie bez uciekania się do wyjaśnień jego tajemniczości nadnaturalistycznymi teoriami.
Dopóki starczy mi sił będę promował wolnomyślicielstwo, zdrowy sceptycyzm, racjonalny obraz świata i mam nadzieję, że już niedługo skończy się podział stworzony przez teizm.

“One Galileo in two thousand years is enough.”
- Pope Pius XII

Argumenty indukcyjne i dedukcyjne

wrzesień 30, 2009 Paweł Seldon Dodaj komentarz

Dzisiaj chciałbym napisać co nieco o podziale argumentów.
Argumenty można podzielić na dwie grupy: indukcyjne i dedukcyjne.

Argumenty dedukcyjne

Rozumowanie dedukcyjne – jeżeli jest poprawie przeprowadzane i przesłanki nie zawierają zdań fałszywych, to niezaprzeczalnie wsnioski z tego rozumowania są prawdziwe i niekwestionowane.
Zatem, wniosek wynika z konieczności z przesłanek i dedukcji. W ten sposób, jest to przypuszczalny dowód na prawdziwość twierdzenia.
(Samo wnioskowanie polegać ma na dochodzeniu do nowych stwierdzeń na podstawie zdań prawdziwych).

Spójrzmy więc na prosty przykład:

1. Każdy człowiek, aby żyć musi się urodzić.
2. Darwin był człowiekiem.
3. Darwin się urodził.

Tak więc, jeżeli przesłanki są prawdziwe (a przykładzie są), to nie ma mowy o fałszywym założeniu. Jeżeli korzystasz z argumentó dedukcyjnych i akceptujesz prawdziwość przesłanek, wtedy musisz również zaakceptować rezultat.

Argumenty indukcyjne

Argumentem indukcyjnym jest argument, w którym przypuszczalne przesłanki popierają wnioski, w taki sposób, że jeśli przesłanki są prawdziwe nie możliwy jest fałszywy wniosek. Więc, konkluzje wynikają z przesłanek i wniosków.

Spójrzmy na taki o to przykład:

1. Darmin był naukowcem.
2. Większość naukowców nie wierzy w Boga.
3. Darwin nie wierzył w Boga.

W przykładzie, który podałem pomimo prawdziwości dwóch przesłanek, wniosek może bć fałszywy.

Ponieważ zawsze istnieje możliwość fałszywych wniosków, wydawać by się mogło, że argumenty indukcyjne są gorsze od dedukcyjnych.
Takie rozumowanie jest błędne.
Nasze wnioski zawarte zostały wraz z argumentami dedukcyjnymi, jeżeli nie bezpośrednio, to w naszych przesłankach. Rozumiemy przez to, że nie otrzymujemy nowych informacji, a w najlepszym wypadku otrzymujemy informacje, których wcześniej nie dostrzegaliśmy, bo były ukryte w jakiś sposób.

Z innej strony dzięki argumentom indukcyjnym możemy otrzymać całkiem nowe pomysły, poszerzyć nasz światopogląd, i wiedzę o świecie, czego nie dają nam argumenty dedukcyjne.

Argumenty dedukcyjne najczęściej są wykorzystywane w matematyce i innych naukach ścisłych, ale większości innych dziedzinach naukowych wykorzystywane są argumenty indukcyjne.

„Dowody” Tomasza z Akwinu

Na początek


Dowodzenie istnienia Boga – próby dowiedzenia istnienia Najwyższej Istoty drogą rozumową. Argumenty i twierdzenia na istnienie Boga dyskutowane były w filozofii od starożytności przez średniowiecze, aż po dziś dzień.

Większość twierdzeń na istnienie Boga można podzielić na dwie grupy – twierdzenia aprioryczne, czyli nie odwołujące się do doświadczenia empirycznego i twierdzenia aposterioryczne, które przeciwnie, korzystają z wiedzy nabytej poprzez doświadczenie zmysłowe.

Wszystkie te próby dowiedzenia istnienia boga nie przyniosły rezultatów więc dlatego …
…powinienem też zreflektować na krytykę tych dowodów.

Krytyka
Obecnie, twierdzenia za istnieniem Boga są poddawane dużej krytyce ze strony ateistów. Argumenty używane przez nich w dyskusjach to na przykład to, że postawienie Boga na miejscu pierwszego sprawcy lub przyczyny tylko oddala pytanie co było przedtem, nie udzielając zadowalającej odpowiedzi.

Poniżej przedstawię “Dowody” Tomasza z Akwinu.
Dowody te charakteryzuje proceder w logice zwany regressus ad infinitum: zadajemy pytanie, odpowiedź rodzi kolejne pytanie – nieskończony ciąg pytań i odpowiedzi. Ciąg przyczynowo – skutkowy.

Tomasz z Akwinu
tomek

Pierwsze trzy to w sumie jeden i ten sam argument przedstawiony na trzy różne sposoby i dlatego można traktować je łącznie.

1. Dowód z istnienia ruchu (nieruchomy poruszyciel) — nic się nie porusza, jeśli nie zostanie poruszone. To prowadzi nas do regresu, z którego jedynym wyjściem jest Bóg. Coś musiało wykonać pierwszy ruch, a to coś nazywamy Bogiem.

2. Dowód z pojęcia przyczyny sprawczej (przyczyna bez przyczyny) — nie jest możliwe, by cokolwiek spowodowało samo siebie. Każde zdarzenie ma jakąś poprzedzającą przyczynę i znów jesteśmy w sytuacji regresu. Coś musiało być pierwszą przyczyną, a to coś nazywamy Bogiem.

3. Dowód z konieczności rzeczy (argument kosmologiczny) — musiał istnieć taki czas, kiedy nie istniały żadne rzeczy. Ale, skoro kiedyś nie istniały żadne obiekty fizyczne, a istnieją dziś, musiało istnieć coś niefizycznego, co powołało je do istnienia. I to coś nazywamy Bogiem.

Droga “z przygodności i konieczności”, zmodyfikowana przez G.W. Leibniza i przejęta m.in. przez Ch. Wolffa, nazwana została w XVIII w. dowodem kosmologicznym; w XIX w. nazwę tę rozciągnięto na sposoby dowodzenia “z przyczynowości sprawczej” i “z ruchu”.

[...] te trzy twierdzenia opierają się na idei regresu i wywołują Boga, bowiem tylko on może go przerwać. Co z kolei wymaga przyjęcia nieuzasadnionego założenia, iż sam Bóg jest odporny na analogiczną procedurę. Ale nawet jeśli już zaakceptujemy taki — wątpliwy dość — luksus, jakim jest wyciągnięcie, niczym z kapelusza, pewnego bytu zdolnego do przerwania regressus as infinitum (choćby z tego powodu, że czegoś takiego potrzebujemy), to i tak nie ma najmniejszego powodu, by byt ów wyposażać w przymioty, jakie zwykle przypisujemy Bogu: wszechmoc, wszechwiedzę, dobroć, stwórczość, że nie wspomnę już o kilku czysto ludzkich właściwościach, jak wysłuchiwanie modlitw, wybaczanie grzechów i czytanie w najgłębszych myślach. Tak przy okazji—uwagi logików nie umknęło, że wszechmoc i wszechwiedza to atrybuty wzajemnie się wykluczające. Jeśli bowiem Bóg jest wszechwiedzący, to z góry wie, że zamierza, korzystając ze swej wszechmocy, w jakimś momencie zmienić bieg zdarzeń. To zaś oznacza, iż nie może już zmienić zdania i powstrzymać się od działania, co z kolei przeczy jego wszechmocy. Karen Owens zamknęła ten paradoks w zgrabnym wierszyku:

    Can omniscient God, who Knows the future, find

    The omnipotence to Change His future mind?

W tłumaczeniu na polski:
Czy wszechwiędzący Bóg,
co przyszłość świetnie zna,
Wszechmocny jest aż tak,
by zmienić własny plan ?

Klasyczna teoria grawitacji przedstawia nam dwie historie wszechświata: zapoczątkowała go jakaś osobliwość w skończonym czasie w przeszłości, lub istnieje od zawsze czyli w nieskończonym długim czasie.
Naukowcy twierdzą, że wszechświat miał swój początek w przeszłości, a żeby dowiedzieć się które rozwiązanie równań Einsteina opisuje wszechświat trzeba wiedzieć jak się on zaczał. Jak pisze Hawking, Bóg mógł początkowo ustalić prawa, którymi będzie rządziła się natura lecz suma sumarum pozwolił aby wszechświat ewoluował wedle ustalonych praw. Pyta, jakie były określone warunki brzegowe na początku czasu ?

Posługując się klasyczną teorią względności nie możemy ustalić odpowiedzi, gdyż nie ma ona prawa bytu na początku wszechświata.

Natomiast kwantowa teoria mówi nam, że czasoprzestrzeń równie dobrze może nie mieć osobliwości tworzącej granice i zarazem mieć skończone rozmiary.
Czasoprzestrzeń wtedy posiadałaby cztery wymiary, a nie dwa, przypominała by Ziemie, którą można okrążać bez obawy, że spadniemy w otchłań.
Ad rem: Czasoprzestrzeń pozbawiona granic wyklucza istnienie stwórcy. Cechą wszechświata byłaby samowystarczalność.
Hawking kończąc rozdział ‘Grawitacja kwantowa’ pisze:
“Dopóki sądziliśmy, że wszechświat miał początek, rola stwórcy wydawała się jasna, lecz jeżeli wszechświat rzeczywiście jest samowystarczalny, pozbawiony granic, krawędzi, początku i końca, to odpowiedź napytanie, jaka jest rola stwórcy, nie jest już tak oczywista.”

4 dowód “z różnic w doskonałości”
Dowód moim zdaniem irracjonalny. To, że istnieją różnice, że coś jest doskonalsze od czegoś nie oznacza, że to co najdoskonalsze jest Bogiem. Odnosimy się do czegoś na podstawie nabytego doświadczenie, wiedzy i wiemy, że dla jednego coś może być brzydkie a dla drugiego piękne.

Dowód 5. “z celowości przyrody” (Cele ustanawia Bóg). Wg Tomasza z Akwinu Bóg jest czystym aktem istnienia, świat powstał z niczego (ex nihilo), wprost przez Boga, aktem jego woli i posiada strukturę hierarchiczną.

W przeszłości argument ten był zapewne bardzo mocny ale zgodnie z jednym z pięciu praw, na których Darwin oparł swoją teorię:

prawo doboru naturalnego – w walce o byt przeżywają osobniki najlepiej przystosowane, formy pośrednie wymierają, co prowadzi do coraz większej rozbieżności cech w następnych pokoleniach i powstania z czasem form bardzo różniących się od form wyjściowych i powstawania nowych gatunków.

… dowód Tomasza z Akwinu wydaje się być śmieszny. Elegancja i złożoność projektów tworzonych podczas ewolucji dzięki doborowi naturalnemu nie wymaga świadomego zaprojektowania.

Literatura:
- “Bóg urojony”
- “Jeszcze krótsza historia czasu”
- portalwiedzy.onet.pl
- pl.wikipedia.org